4 PZU Maraton Lubelski

08 maja 2016 r. odbył się 4 Maraton Lubelski razem z Pierwszym Biegiem Koziołka. Impreza bardzo fajnie zorganizowana. Zabezpieczenie techniczne ze strony Straży Miejskiej i Policji oceniam dosyć wysoko, choć niewielkie uwagi mogłyby się znaleźć 😉 Maraton ukończyło 648 osób. Z tego co słyszałem około 200 zrezygnowało z walki do samego końca. Jest to dosyć sporo, więc tym bardziej warto cieszyć się rezultatem 😉

Jeżeli chodzi o organizację imprezy od strony technicznej to było naprawdę bardzo dużo wolontariuszy, którzy na bieżąco pomagali nam i dopingowali podczas biegu. Biegający Świdnik był świetny jeżeli chodzi o kibicowanie, ale inni wolontariusze też zrobili kawał dobrej roboty. Warto również wspomnieć o mieszkańcach Lublina, którzy pozdrawiając biegaczy dodawali im dodatkowej, pozytywnej energii 😉 Jedna uwaga dla organizatorów to kosze na śmieci powinny być tak ustawione, aby biegacze mogli wrzucać kubki bezpośrednio do nich, ponieważ duży wiatr potrafi je zwiać po całej okolicy i trudno jest wtedy je solidnie posprzątać.

Poza tym organizacja bardzo fajna. Dużo “wodopojów” i dopalaczy w postaci czekolady czy banana 😉 Końcówka trasy była najtrudniejsza (Zemborzycka, Diamentowa, Jana Pawła II). Potrafiła dobić niejednego biegacza. Moim celem było przebiegnięcie Maratonu. Udało się, ale nie do końca. 30 km przebiegłem bez większych problemów. Dopiero po 30-tym kilometrze rozpoczął się prawdziwy Maraton. Jestem sobie sam winien z uwagi na to, że pod 42 km nie przygotowywałem się. Będzie to na pewno nauczka na następny rok. Wielu biegaczy na trasie twierdziło, że jest to jeden z trudniejszych Maratonów w Polsce. Twierdzili, że Orlen Warsaw był dużo prostszy. Wydaje mi się, że coś może w tym być z uwagi na wyniki “maratończyków z pudła”. Orlen Warsaw miał został pokonany najszybciej w 2 godziny i 11 minut, natomiast w Maratonie Lubelskim najlepszy wynik to 2 godziny i 36 minut.

Odcinki Maratonu:

10 km – 01:02:07 – najprostszy odcinek oraz pierwszy, więc siły było sporo

20 km – 02:13:13 – czas troszkę gorszy od pierwszych 10 km, ale nie ma dużej różnicy

30 km – 03:22:33 – czas delikatnie lepszy między 10-20 km

40 km – 04:58:36 – tutaj pojawił się kryzys, który ewidentnie widać po uzyskanym czasie różnica 1 godzin 36 minut (co jest praktycznie o pół godziny dłużej niż w 20-30 km)

42 km 195 m – 05:16:03 – tutaj widać dalszy kryzys

Muszę jednocześnie przyznać, że psychicznego kryzysu nie było podczas maratońskiej walki. Problemy były wydolnościowe (brak odpowiedniego przygotowania). Nie zmienia to jednak faktu, że bieg został pozytywnie ukończony. W czasie się zmieściłem, chociaż liczyłem na lepszy wynik (poniżej 5 godzin jak na pierwszy raz).

Zachęcam wszystkie osoby, które są niepewne czy dadzą radę w Maratonie to próby sił. Jednocześnie zwracam uwagę na odpowiednie przygotowanie. Wydaje mi się, że bieganie półmaratonów to absolutne minimum, aby można było racjonalnie rozpocząć walkę na królewskim dystansie.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *