Blog o tym co w trawie piszczy

Przedstawiam wywiad z moim udziałem dla serwisu www.pogotowiedziennikarskie.pl.

pogotowie-dziennikarskie-sdp-logo-60fb1132e9ddc9acbf0779bad11bda59

Strona www.ireneuszpolec.net to nie tylko opisy Lublina i dzielnicy Bronowice – mówi autor bloga Ireneusz Połeć.

Pogotowie Dziennikarskie: Długo pisze pan blog o tematyce lokalnej?
Ireneusz Połeć: – Bloga prowadzę już kilka lat, ale przełomową datą jest 2011 r., kiedy kandydowałem do Rady Dzielnicy Bronowice w Lublinie.
Dlaczego akurat taka tematyka?
Blog to nie tylko opisy Lublina i dzielnicy Bronowice. Tematyką Lublina zająłem się z prostego powodu – blog został utworzony dla mieszkańców Lublina, którzy mają możliwość przeczytania “co w trawie piszczy”. Chciałem potraktować to miejsce jako typową tablicę ogłoszeniową.
Co pana najbardziej interesuje, jeśli chodzi o jedną z dzielnic Lublina – Stare Bronowice?
Najbardziej interesują mnie inwestycje w dzielnicy Stare Bronowice, która jest bardzo zaniedbana przez władze Lublina. Jestem jej mieszkańcem i znam jej problemy. Trzeba jednak przyznać, że od jakiś 2 lat zaczynają się powoli robić na tej dzielnicy inwestycje, które polepszają komfort życia mieszkańców. Problemy tej dzielnicy to problem własności. Chodzi o to, że większość dzielnic Lublina zarządzane są przez spółdzielnie mieszkaniowe, w których to lokatorzy zrzucają się w postaci czynszu na jakiś szczytny cel. Tutaj niestety nie ma możliwości zrobienia tego typu “składki”. To jest jedną z wielu przyczyn zaniedbania tego regionu Lublina.
Nie interesuje mnie krytykowanie władz miasta. Dla mnie najważniejsze jest, żeby miasto zrozumiało, że potrzebujemy ich pomocy, aby dołączyć do dzielnic, które mają kilkanaście placów zabaw, boiska sportowe, nowe chodniki, drogi (a nie żwir, który w lecie kurzy się). Nie chcę nawet wspominać o kanalizacjach burzowych i sanitarnych, których brakuje w tym rejonie. Najpilniej potrzebujemy inwestycji z Zarządu Dróg i Mostów i Wydziału Sportu i Turystyki.
Dlaczego akurat tych dwóch?
Muszę przyznać, że ten ostatni wydział bardzo podoba mi się pod względem kompetencji i zaangażowania osób, które tam pracują. Jednocześnie przydałoby się przyspieszenie inwestycji ul. Łęczyńskiej, która czeka już kilka lat na generalny remont.
Ile najwięcej odnotował Pan odwiedzin na swoim blogu?
Miesięcznie to 3-4 tys. odwiedzin. Ciężko powiedzieć czy to dobry wynik, ale tendencja jest wzrostowa.
Jaki jest Pana największy, blogowy sukces?
Ciężko powiedzieć. Wydaje mi się, że sukcesem jest to, że są ludzie, którzy czytają to, co opisuje.
A porażka?
Porażką jest to, że mało ludzi interesuje się własnym otoczeniem. W dalszym ciągu są zaszłości z komuny “to, co wszystkich, to nie moje”.
Czy urzędnicy chętnie udzielają panu informacji?
Wszystko zależy od urzędnika. W niektórych wydziałach są bardzo sympatyczni ludzie, z którymi można porozmawiać i wynegocjować inwestycje, a w niektórych mur i beton. Na te chwilę muszę pochwalić Wydział Sportu i Turystyki, który wykazuje duże zaangażowanie w rozwój sportu w Lublinie. Warto pamiętać, że sport to bardzo ważna rzecz dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Często jest tak, że piłka nożna, czy inna dyscyplina pomaga uciec od innych problemów (np. alkohol czy narkotyki). Warto inwestować w dzieci i młodzież, ponieważ to ona za kilka lat wejdzie w dorosły wiek. Raczej nie chcielibyśmy, że pili w bramie, czy na ulicy zamiast prowadzić normalnie życie.
Porusza Pan różnorodne tematy związane z Lublinem. Która tematyka jest Panu najbliższa?
Wszystkie elementy są ważne. Nie mniej jednak ja chcę się skupić na rozwoju sportowym i kulturalnym mieszkańców. Uważam, że od tego powinno się zacząć kolejne inwestycje. Czy małemu dziecku w białym pokoju damy czarny marker i uznamy, że on nic nie napisze na ścianach? Raczej nie. Tak naprawdę niektórzy muszą dorosnąć do pewnych zmian, natomiast innych trzeba do nich zmusić, żeby zauważyli w przyszłości ich efekty.
Czy uważa Pan, że Lublin się rozwija? 
Moim zdaniem tak. Boję się jednak, że może za bardzo się zadłużyć i wtedy może rozwój pęknąć jak bańka mydlana. Każda inwestycja to kolejny dług miasta. Z jednej strony widać inwestycje takie jak drogi (Filaretów, Al. Warszawska, Sikorskiego, Krochmalna, stadion) i sklepy (Atrium Felicity, Selgros – w budowie – oraz wiele innych obiektów). Problem jest  w tym, że nie zawsze postawienie galerii handlowej jest dla miasta opłacalne. Postawienie galerii to kolejny problem dla małego handlu detalicznego, który może sobie nie poradzić z korporacjami. Pytanie co  jest dla nas ważniejsze/bardziej opłacalne? Na to jednak musimy sobie sami odpowiedzieć. Nie jestem wielkim zwolennikiem stadionu, ale jeżeli zostanie odpowiednio poprowadzony to wydaje mi się, że może wyjść na “0”. Tak naprawdę mądre zarządzanie nim, organizowanie różnych imprez i wystaw może doprowadzić do zminimalizowania kosztów jego funkcjonowania. Na razie widać tego typu politykę ze strony miasta. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.
Rozmawiała Inez Brodowska

Źródło: http://www.pogotowiedziennikarskie.pl/niezalezna-informacja-lokalna/artykuly/blog-o-tym-co-w-trawie-piszczy

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *