Certyfikat do urządzeń na placu zabaw

Od momentu, gdy zacząłem zajmować się placem zabaw przy ul. Bronowickiej w Lublinie dowiedziałem się o paru mankamentach z tym związanych. Chodzi tutaj o wymogi unijne. Wszystkie urządzenia na placu zabaw powinny mieć odpowiednie certyfikaty, które będą świadczyć o bezpieczeństwie.

Sprawa jest dosyć absurdalna, bo nawet drzewo, z które można by samemu zbudować piaskownicę musi posiadać odpowiedni certyfikat bezpieczeństwa. Plac, który otrzymaliśmy od Miasta dla ów bulwary (na którym ma się znajdować również plac zabaw) jest oczywminy. W momencie, gdy na jakiemuś dziecku by się coś stało, a urządzenia na placu zabaw nie posiadałyby odpowiednich “wymogów” Miasto musiałoby zapłacić odszkodowanie.

Oczywiście miasto nie może zgodzić się na budowę placu zabaw przez mieszkańców (zadał takie pytanie w Gospodarce Komunalnej). Bo wiadomo, że budowa placu zabaw przez mieszkańców byłaby kilka lub kilkanaście razy tańsza od “super przetargu” czy “super certyfikatów”.

Nie będąc gołosłownym zamieszczę PrintScreen’a, który pokazuje ile kosztuje 10 sztachet zbitych ze sobą, który tworzą “ekologiczną” furtkę.

Płotek

Czy to nie jest przesada? Proszę zobaczyć ile kosztuje huśtawka, a raczej 5 bali, 2 łańcuchy i kawałek deseczki…

Huśtawka

Do tego doprowadziły Dyrektywy Unijne, że zrobienie czegokolwiek wymaga kolosalnych pieniędzy. Moim zdaniem budowa takiej huśtawki przez mieszkańców (sam materiał) to maksimum 300-400 zł. A tutaj cena x4. Wiadomo dochodzą jeszcze te śmieszne firmy, które “certyfikują materiały”. To też kosztuje, bo certyfikat dla firmy budującej jest tylko na 3 lata.

Po tym czasie trzeba znowu zapłacić firmie za odnowienie certyfikatu, aby móc dalej budować place zabaw. Sytuacja jest naprawdę żenująca z punktu widzenia poprawienia warunków dzieci na naszej dzielnicy, jak i na innych osiedlach czy miastach.

11 Comments

  1. Jaroslawski

    Na świecie pojawiły się takie śmieszne, bezużyteczne instytucje, które mają za zadanie pobierać pieniądze za tego typu śmieszne certyfikaty. To nonsens… Do tego typu dóbr publicznych powinny być specjalne subwencje ze strony unii europejskiej, ot wady wspaniałej unii.

  2. Dominik Berliński

    Łatwo się wypowiadać na tematy, w sprawie których nie ma się odpowiedniej wiedzy i doświadczenia…
    1. Nie ma Dyrektyw UE na place zabaw, są na zabawki.
    2. To nie są deseczki (siedziska huśtawki), tylko elementy ogumowane, które w komplecie z łańcuchami i zawiesiami tocznymi kosztują około 200 zł za komplet.
    3. Udział kosztu certyfikacji w urządzeniu na place zabaw nie jest z reguły poważny – zależy od skali produkcji.
    4. Materiałów nie certyfikuje się dodatkowo. Certyfikuje się gotowe produkty.
    5. Certyfikacja polega na weryfikacji zgodności z normą i powtarzalności produkcji. Norma opisuje takie zagrożenia jak zakleszcza głowy, palców, stopy, ryzyko upadku, zmiażdżenia, zranienia. Przy czym eliminuje się tylko zagrożenia poważne (uduszenie, wstrząs mózgu, trwały uszczerbek na zdrowiu) i zagrożenia niepotrzebne, jak drobniejsze zranienia. Nie unika się jednak wszystkich złamań, obtarć i siniaków, bo to jest niemożliwe. Ryzyko jest bardzo ważnym i potrzebnym elementem zabawy. Gdy jednak naszemu dziecku dzieje się krzywda, to wówczas interesuje nas czyja to wina.
    6. Nie jest konieczna certyfikacja, żeby użytkować urządzenie. Wystarcza, gdy urządzenia są rzeczywiście zgodne z normą co i tak należny oceniać przed oddaniem placu do użytku.
    7. Furtek się nie certyfikuje – muszą jednak spełniać wymogi normy – jest dożo przypadków np. poważnych urazów palców, których łatwo uniknąć.
    Więcej informacji można znaleźć na stronie Centrum Kontroli Placów Zabaw – http://www.ckpz.org

  3. Ireneusz Połeć (Post author)

    Z zawodu nie jestem testerem placów zabaw. To jest tylko moja subiektywna opinia. A urządzenia na placu zabaw nie są zabawkami?
    Odnośnie punktu 6 – kto w przypadku Miasta ma ocenić czy urządzenia są zgodne z normą? Jakie uprawnienia musi mieć taka osoba? Czyli mieszkańcy mogą wybudować plac zabaw własnymi siłami zachowując normy? Co w przypadku gdy normy są zachowane, a dziecku coś się stało?

  4. Dominik Berliński

    Urządzenia na place zabaw nie podlegają pod dyrektywę zabawkową, co jest w tej dyrektywie zapisane.
    Ocenić powinien specjalista, który podpisz się, że jest to zgodne z normą – chodzi tu o bezpieczeństwo dzieci i o przeniesienie odpowiedzialności na podmiot zewnętrzny, który powinien mieć do tego stosowne umiejętności i ubezpieczenie. Ocena placów zabaw to bardzo wąska specjalność ale są już firmy, które to oferują.
    Jeżeli chcesz się zorientować na czym polega kontrola placu zabaw to zapraszam na nasz profil na YouTube, gdzie są filmy instruktażowe: http://www.youtube.com/bezpieczneplacezabaw
    W Polsce nie wydaje się urzędowych uprawnień w specjalności place zabaw, ale jest szereg sposobów na potwierdzanie swojej jakości, np. wdrożenie Systemu Zarządzania w jednostce kontrolującej. Dalej już działa Kodeks Cywilny.
    Jeżeli normy PN-EN 1176 są zachowane a dziecku coś się stanie, to niczym się to nie powinno skończyć – zdarzają się nieszczęśliwe wypadki. Moja firma kontrolująca ma coraz więcej zleceń na place własnej produkcji. Zachęcamy jednak, aby przed przystąpieniem do budowy skorzystać z naszej opinii co do pomysłów, projektów itp. w przeciwnym razie właściwie nie ma szans na pozytywny odbiór przy pierwszym podejściu – na szczęście z reguły da się tak przerobić sprzęt, żeby był zgodny z PN-EN 1176 🙂

  5. Ireneusz Połeć (Post author)

    Szkoda, że wcześniej się Pan nie odezwał w tej sprawie. Obecnie jest przygotowywany już przetarg na plac zabaw, więc już nie ma możliwości tego zatrzymać, bo i tak już to się wszystko długo ciągnie. Będę jednak pamiętał o Panu, gdybym w przyszłości miał zajmować się projektowaniem/ budową placu zabaw.

  6. Dominik Berliński

    Polecam się 🙂

  7. Place zabaw

    Witam.
    Chyba każdy rodzic chce by plac zabaw był bezpieczny dla jego dziecka więc budową takich urządzeń w miejscach publicznych niech się zajmują ludzie i firmy co się na tym znają i pozwolą zminimalizować zagrożenie. Samemu oczywiście można wybudować bezpieczny plac zabaw zgodnie z obowiązującymi normami ale jeśli chodzi o miejsca publiczne nikt się nie zgodzi lub nie odważy (lub nie może) zamówić urządzeń zabawowych nie posiadających certyfikatów bo chodzi o kwestię związaną z odpowiedzialnością w razie wypadku. Jeśli mowa o kosztach związanych z budową to za 400 zł nie postawi się solidnej i bezpiecznej huśtawki. Te krytykowane normy wymagają również zastosowania odpowiedniej jakości materiałów by te place zabaw przetrwały wiele lat a nie rozleciały się po 3 miesiącach.

  8. Place zabaw

    Dodam jeszcze, że poza samym postawieniem placu zabaw trzeba o niego dbać w odpowiedni sposób by cały czas był bezpieczny dla dzieci i to jest również określone w unijnych normach

  9. Publiczne place zabaw

    Zgodzę się z moim przedmówcą. Budową placów zabaw powinny się zajmować profesjonalne firmy, które znają się na rzeczy, wtedy będzie można uniknąć katastrof budowlanych z udziałem niewinnych przedszkolaków. Bezpieczeństwo dzieci jest bezcenne więc jeśli ktoś chce mieć plac zabaw, powinien wydać odpowiednią kwotę.

  10. Plac Zabaw

    Dlaczego uważacie, że to przesada? Tutaj jakość bardzo mocno związana jest z ceną. Jeżeli mieszkańcy sami zbudują taką huśtawkę i (oby nie!) cokolwiek się stanie, to do kogo będą mieli pretensje? Tu jednak chodzi o bezpieczeństwo dzieci. Certyfikaty to pewność, że urządzenie jest bezpieczne, dziecko się nie skaleczy etc. Ceny są bardzo wysokie, ale ma to swoje uzasadnienie. Też o tym pisaliśmy: http://placzabaw.pl/cena-placow-zabaw-od-czego-zalezy/

  11. Ireneusz Połeć (Post author)

    Dziecko równie dobrze może spaść z huśtawki, złamać nogę i żaden certyfikat wtedy nie pomoże 😉

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *