Mniej środków na fundusz pracy

Jak urzędy pracy wykorzystują środki na aktywizację bezrobotnych?

Do napisania tej notki zainspirował mnie artykuł z serwisu Bankier.pl. Mowa w nim o zmniejszeniu gotówki dla urzędów ponad trzykrotnie! Wiadomo urzędy pracy są do szukania potencjalnym bezrobotnym pracy oraz aktywizują ich zawodowo. W 2010 roku “pośredniaki” otrzymały 5 mld zł na staże, szkolenia i dofinansowania do zakładania działalności gospodarczych. Ten rok zmniejszył radykalnie transzę finansowania aż do 1,5 mld zł.

Warto zastanowić się nad tym czy faktycznie urzędy pracy przy pomocy w/w środków pomagają zmniejszyć bezrobocie. Dużo widziałem przez te kilka lat jak wygląda “wydawanie” tych pieniędzy. Zacznę może od zakładania własnej działalności przy pomocy dofinansowania z UP. Dofinansowanie ogólnie mówić sięga 6-cio krotnego, średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Mniej więcej to niecałe 20 000 zł. Jeżeli osoba założyła swoją pierwszą działalność lub nie prowadziła jej od ponad 5 lat to przysługuje wtedy preferencyjny ZUS. Przy dużym uproszczeniu jest to kwota bliska 400 zł (kwoty zaokrąglam, żeby nie wnikać w różne niuanse z tym związane, np. ubezpieczenie chorobowe). Jedynym wymogiem, aby nie zwracać otrzymanej dotacji jest prowadzenie firmy przez 12 miesięcy. Jak to wygląda w praktyce – co się rozumie pod pojęciem prowadzenia firmy? Najogólniej mówiąc – płacenie ZUS’u. 12*400 zł = 4 800 zł. Jeżeli bezrobotny wykorzysta “mądrze” te 20 000 zł to zakupi taki sprzęt, który później można dobrze odsprzedać. Przykładowo kupić za 20 000 zł, sprzedać za 15 000 zł. Od tego odprowadzić podatek w wysokości 2700 zł. To nam zostaje w uproszczeniu 12 000 zł – 4800 zł (ZUS) = około 7 000 zł. W praktyce to prawie roczny zasiłek dla bezrobotnych. Oczywiście do tego trzeba prowadzić ewidencję księgową.

Dotacja z urzędu pracy

Wygląda to na dużą teorię, ale słyszałem o paru osobach, co tak zarobiły. Warto zastanowić się jak uniknąć tego procederu. Od razu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem likwidacji małego ZUS’u. Uważam, że powinien on być minimum 24 miesiące, jak to jest teraz. Pozwala to rozwinąć się i nie wejść od razu w wielkie zadłużenie przez składki ubezpieczeniowe, które są dosyć wysokie (ponad 800 zł miesięcznie). I niestety trzeba je płacić czy mamy dochód czy nie, co jest dla mnie kolejnym idiotyzmem naszego systemu (warto zastanowić się jak to zracjonalizować). Co można z tym zrobić? Mi się wydaje, że Państwo powinno inwestować pieniądze w bezrobotnego, a nie mu dawać je. Widzę to w taki sposób, że dostajemy 20 000 zł, ale musimy je oddać w podatkach (łącznie suma ZUS+VAT+dochodowy+inne). W momencie gdy suma tych podatków przekroczy sumę otrzymanej dotacji (może plus odsetki ustawowe – obecnie 12% w skali roku – trzeba się nad tym zastanowić czy to jest potrzebne, ale ogólnie bym nie przystawał za odsetkami, ponieważ one zniechęcają do podjęcia “pożyczki”) to bezrobotny (a raczej już przedsiębiorca) zostaje automatycznie zwolniony z oddania tych pieniędzy. Wydaje mi się ten sposób dobry, bo przedsiębiorca dostaje kasę od Państwa, które inwestuje w niego/ w jego pomysł. Inwestycja ma miastu dać pieniądze w podatkach.  Uważam, że Państwo, miasto i urzędy do swoich petentów powinny być partnerko nastawione, a nie Państwo lub petent nagle staje się “dojną krową”.

Inną rzeczą są “staże”, które mają aktywizować i dawać doświadczenie zawodowe dla przyszłych pracowników. Polscy przedsiębiorcy nauczyli się wykorzystywać ów dotacje do tworzenia “obozów staży”. Niektóre urzędy pracy życzą sobie, aby przedsiębiorca zadeklarował się czy po odbytym stażu przyjmie ów pracownika na etat. W Lublinie do tej pory nie było takiego obowiązku. Nie wiem jak jest w 2011 r., ale uważam, że taka możliwość ma swoje dobre i złe strony. Problem polega na tym, że przedsiębiorca nie wie co będzie za powiedzmy rok. Może nie będzie go stać na kolejnego pracownika, może upadnie lub coś innego się stanie. Jest to ryzykowane dla niego podpisywać takie oświadczenie. Stażysta oczywiście nie musi okazać się dobrym pracownikiem i co wtedy z nim robić? Szukać innej osoby na miejsce? Dużo firm robi tak, że bierze stażystę do siebie, który pracuje za pieniądze z urzędu pracy (coś koło 700-800 zł). Po ukończeniu stażu pracownik dostaje zaświadczenie o ukończeniu i do widzenia, następnie brany jest kolejny stażysta do firmy. Inni robią jeszcze inaczej – biorą na staż, gdy staż się kończy piszą wniosek o kolejny na tego samego pracownika, ale na innym stanowisku pracy. Czasami bywają sytuacje, że firmy na czarno dopłacają stażystom, aby przyzwoicie pracowali i byli zadowoleni z bycia na stażu. W sumie z urzędu pracy bezrobotny weźmie powiedzmy 700 zł, następnie niech mu pracodawca zapłaci ten 1000 zł, to każdy jest zadowolony, bo pracodawca ma około 600 zł oszczędności i pracownik jest zadowolony, bo ma przyzwoitą pensję.

Staż z urzędu pracy

Warto zadać sobie pytanie jak ukrucić ten proceder. Aby nie stworzyć obozów pracy wystarczy wprowadzić prostą procedurę. Jeżeli przedsiębiorca wziął kogoś na staż i nie zatrudnił tej osoby po jego ukończeniu to traci on możliwość składania dokumentów na kolejny, nawet gdy dotyczy do innego pracownika. W czym może być problem? Otóż dany stażysta nie musi nadawać się do pracy na danym stanowisku/ w danym zakładzie. To powinno być bez problemu określone w ciągu miesiąca/dwóch przez przedsiębiorcę czy jest zadowolony ze stażysty. Jeżeli ma jakieś wątpliwości to do 2 miesięcy powinien złożyć odpowiednie oświadczenie. Warto dokładnie przemyśleć te procedury, które ja proponuje i te które są obecnie obowiązujące.

Jeżeli chodzi o organizację szkoleń to tutaj też znajdą się błędy, które są popełniane przez Państwo. Po co robić szkolenia, które nic nie wnoszą? Dla mnie szkolenia z psychologii, poszukiwania pracy są delikatnie mówiąc dziwne. Jak można marnotrawić na to pieniądze. Rozumiem, że grono psychologów, też musi zarabiać pieniądze, ale czy kosztem Państwa? Przecież do tego można zrobić broszurkę do poczytania – “jak szukać pracy” lub coś podobnego. Osobiście zastanowiłbym się nad sondą wśród firm, ewentualnie zorientować się jaki są etaty i wymagania do otrzymania na nich pracy. Po uzyskaniu tych informacji można określić, które szkolenia będą niezbędne dla bezrobotnego w znalezieniu danej pracy. Oczywiście nie każdego da się przekwalifikować w każdy zawód. Są pewne przeszkody psychologiczne i inne. Każdy bezrobotny powinien porozmawiać z jakimś psychologiem oraz wypełnić jakąś szczegółową ankietę, która generowałaby profil bezrobotnego i na jego podstawie określała jakie szkolenia będą dla niego i Państwa najlepsza inwestycją. To wszystko się da zrobić przy pomocy informatyki, matematyki i psychologii. I nie są to miliardy złotych… Naprawdę można to zrobić za te 20 000 zł, które dostaje bezrobotny. ALe wiadomo w Polsce są przetargi i dzięki nim ceny są kosmiczne 🙂 Dalej myśli nie będę rozwijać…

Tak naprawdę Państwu naszemu nie są potrzebni politycy, ale dobry menadżer, który będzie potrafił wykorzystać możliwości kraju, zasobów ludzkich oraz innych czynników w celu rozwinięcia go i polepszenia sytuacji bytowej mieszkańców. Czy kiedyś trafimy na takiego to bardzo w to wątpię. Tak naprawdę polska polityka to jedna wielka machloja. Liczą się tam głównie pieniądze i władza. Tylko co z tej władzy, jak reform nie ma, a przepraszam “poprawienie reformy emerytalnej“…

3 Comments

  1. Andrzej

    Również znam osobę która wydatkowała “mądrze”, czyli w sposób wymieniony w artykule dotację z Urzędu Pracy. Niestety na moralność ludzką nic się nie poradzi. Sprawą dyskusyjną jest dla mnie czy dobrze rząd robi zabierając fundusze na bezrobotnych i czy powiększanie armii urzędników jest lepszym rozwiązaniem? Ostatni akapit to niestety tylko marzenia, ponieważ rzeczywistość jest taka sama od wielu lat i nie widze na horyzoncie szofera który ogarnąłby ten syf.

  2. Ireneusz Połeć (Post author)

    Moim zdaniem nie można nic dawać za darmo. Jak coś jest za darmo to nikt o to nie dba…

  3. Łukasz Chrząszcz

    Bardzo ciekawy tekst, stary, ale ciągle aktualny. Przedsiębiorca może zadeklarować że przyjmie stażystę po odbyciu stażu, ale to go do niczego nie zobowiązuje. Choć nie jest tak, że pracodawca może wziąć następnego stażystę. Przynajmniej teraz, być może w 2011 roku tak było. Jeśli nie zwiększy się zatrudnienia po stażu to nie można się starać o kolejny. Pozwolę sobie zareklamować moją przygodę ze stażem z urzędu pracy: http://www.niepoddawajsie.pl/staz-z-urzedu-pracy/ Być może komuś pomoże 🙂 Pozdrawiam!

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *